Pożegnanie Aleksandry Kozłowskiej-Siejek

Pracowała jako pomoc laboratoryjna w Szpitalu Miejskim im. Franciszka Raszei. W czwartek 28 czerwca 1956 roku, po przyjściu do pracy dowiedziała się, że tłumy ludzi wyszły na ulice. Kierowana ciekawością poszła to sprawdzić. Szybko jednak wróciła do szpitala, ponieważ domyślała się, że niedługo może być potrzebna na miejscu, aby pomagać przywiezionym rannym.
Jeszcze przez chwilę obserwowała przez okna wydarzenia na ul. Dąbrowskiego, gdy nagle padły strzały. Wtedy Pani Aleksandra zdecydowała się wyjść do demonstrantów. Opatrywała rannych, pomagała im dostać się do szpitala, później wracała po kolejne osoby potrzebujące pomocy.
Tego dnia wiele pielęgniarek i innych pracowników opuściło szpitalne mury, aby nieść pomoc Poznaniakom. Pani Kozłowska spotkała między innymi Panią Joannę Janke, która pracowała jako salowa. Kiedy kobiety znalazły się w pobliżu garaży Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, zostały zawołane przez żołnierzy, którzy zaprowadzili je do rannego chłopca. Pani Aleksandra nie wyczuła pulsu i zauważyła, że chłopiec ma w klatce piersiowej ranę postrzałową, jednak nigdzie nie było śladów krwi. Kobiety ułożyły chłopca na noszach i szybko zaniosły do szpitala, niestety nie można było już mu pomóc.
Później okazało się, że to Romek Strzałkowski - najmłodsza ofiara Poznańskiego Czerwca. W kolejnych dniach Pani Aleksandra była kilkukrotnie przesłuchiwana. Po tych wydarzeniach zrezygnowała z pracy w szpitalu i podjęła zatrudnienie w Sanepidzie.
Zobacz również

VII Test Wiedzy o Poznańskim Czerwcu 1956

Ruszają zapisy na Bieg Pamięci '56

90. urodziny Aleksandry Banasiak
